Serwis informacyjny

Czy atom trafi pod strzechy?

Data dodania: środa, 2006.04.19, autor: cire.pl

Energetyka jądrowa powoli wraca do łask. Nadchodzi era małych osiedlowych elektrowni atomowych - napisała dzisiejsza gazeta Wyborcza.

Małe reaktory jądrowe zaczęto budować już ponad pół wieku temu. W latach 50. USA zaczęły sondować możliwość tworzenia reaktorów, które można byłoby w modułach transportować na lawecie kolejowej, na pokładzie statków, barek lub samolotów transportowych. W armii amerykańskiej opracowano osiem, a wybudowano sześć różnych reaktorów jądrowych. Program budowy małych reaktorów jądrowych istniał również w Związku Radzieckim.

Obecnie jest już kilkanaście projektów małych elektrowni jądrowych. Najwięcej z nich powstało w USA, ale swoje konstrukcje mają także Francuzi, Chińczycy, Rosjanie, Koreańczycy i Japończycy. Coraz częściej mówi się jednak, żeby projekty w końcu wcielić w życie. Przy cały czas rosnącym zapotrzebowaniu na energię bez reaktorów jądrowych niemożliwe będzie ograniczenie emisji do atmosfery szkodliwych produktów spalania węgla, ropy bądź gazu.

Za budową małych reaktorów przemawia jeszcze jeden argument. Energetyce jądrowej często zarzuca się, że jest zbyt "scentralizowana" i przez to nieelastyczna. Dużego reaktora nie można tak po prostu włączać i wyłączać, gdy zmienia się zapotrzebowanie na prąd elektryczny. Teraz istnieją możliwości techniczne i sprzyjający klimat polityczny, żeby tworzyć małe, wręcz osiedlowe elektrownie. Byłyby one przywożone na miejsce w kilku zaledwie modułach i montowane jak z klocków w bardzo krótkim czasie. To powoduje, że prąd z małych elektrowni jądrowych jest tańszy od tego z dużych. Mniejsze są także koszty jego przesyłania, a straty z tego wynikające zminimalizowane. Przy tym mniejszy, wcale nie znaczy mniej bezpieczny. Tzw. pasywne systemy zabezpieczeń - w które wyposażane są zarówno konstrukcje małe, jak i duże - zadziałają nawet wtedy, gdy w czasie awarii elektrownia nie będzie dysponowała zapasową energią elektryczną.

Dodatkową redukcję kosztów prądu produkowanego przez małe elektrownie można uzyskać, wybierając projekt elektrowni bezobsługowej. Najczęściej zakopany w ziemię reaktor pracuje przez kilka dziesiątek lat bez konieczności wymiany wypalonego paliwa na nowe. Po tym czasie moduł z reaktorem (i wypalonym paliwem) wraca do producenta, a w miejscu, w którym pracował, można zainstalować nowy - z paliwem na następne kilkadziesiąt lat - albo rozłożyć pozostałą część siłowni i w kilku kawałkach wywieźć ją do producenta.

Takie rozwiązania są już realizowane. Na przełomie 2004 i 2005 roku rada miasta Galena na Alasce w USA zgodziła się na wybudowanie w pobliżu miasteczka małej elektrowni jądrowej. Reaktor o wadze około 60 ton i wysokości nieco ponad 20 m ma być w zasadzie cały wkopany w ziemię. Razem z nim pod powierzchnią gruntu będą znajdowały się wymiennik ciepła, generator pary, pompy i mechanizm kontrolny. Ponad gruntem będą zainstalowane jedynie turbiny. Reaktor będzie miał moc około 10 MW, co całkowicie zaspokoi potrzeby mieszkańców Galeny, i po wypełnieniu paliwem będzie mógł pracować 30 lat. Koszt produkowanego przez niego prądu elektrycznego będzie około czterech razy mniejszy niż dotychczas. Na miejscu w Galenie elektrownia zostanie jedynie złożona z kawałków, które przypłyną tam na pokładzie barki lub przylecą helikopterem.

Koszt budowy pierwszej elektrowni producent (Toshiba) ocenia na mniej więcej 20 mln dol. Mógłby on być niższy, gdyby firma produkowała takie reaktory seryjnie. Elektrownia w Galena zostanie wybudowana jednak za darmo - jako reklama firmy. Jedna kilowatogodzina wyprodukowana w japońskiej elektrowni Toshiba 4S może kosztować zaledwie 5 centów. To cena ponaddwukrotnie niższa niż np. w Polsce. Rewolucyjny reaktor z miasteczka Galena ma zacząć pracować w 2012 roku.

Tymczasem do 2010 roku Amerykanie chcą ostatecznie zakończyć fazę projektowania aż dziewięciu różnych elektrowni jądrowych. Wśród nich są także małe elektrownie modułowe. Na prace z tym związane pieniądze przekazał Kongres USA.

W Polsce w ciągu najbliższych kilku dziesięcioleci "osiedlowe" elektrownie jądrowe raczej się nie pojawią. Ma jednak powstać duża siłownia jądrowa. Prąd z atomu według stworzonego przez poprzedni rząd dokumentu "Polityka energetyczna Polski do 2025 roku" ma zacząć płynąć najpóźniej w 2022 roku.

Tagi


Podziel się z innymi


Komentarze