Serwis informacyjny

57% Niemców wyraziło poparcie dla utrzymania energetyki jądrowej w tym kraju

Data dodania: wtorek, 19 kwietnia 2022, autor: nuclear.pl

Jak informuje brytyjski Times, w nowym niemieckim sondażu, którego wyniki 13 kwietnia opublikował Frankfurter Allgemeine Zeitung, 57% respondentów wyraziło poparcie dla utrzymania ruchu pozostających w eksploatacji bloków jądrowych. Przeciwnego zdania było tylko 25% respondentów. Wyniki takie, zbieżne z uzyskiwanymi z wcześniejszymi sondażami prowadzonymi już po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wskazują na znaczące przesunięcia w stosunku niemieckiej opinii publicznej do energetyki jądrowej.

Rezygnacja z energetyki jądrowej jest jednym z kluczowych elementów niemieckiej transformacji energetycznej planowanej od początku stulecia. Stanowi ona jasno wskazany cel sam w sobie, choć jednocześnie ma być ona też elementem budowy energetyki bezemisyjnej. W związku z realizowanym konsekwentnie programem wyłączania elektrowni jądrowych, obecnie w ruchu pozostają już tylko trzy bloki: Emsland (1406 MW), Isar-2 (1485 MW) i Neckarwestheim-2 (1400 MW). Są to jednostki z niemieckimi reaktorami wodnymi ciśnieniowymi typu Konvoi, uruchomione w latach 1988-1989, a więc należą do najmłodszych europejskich instalacji tego typu. Są też jednymi z najbardziej niezawodnych i najlepiej wykorzystanych: ich współczynniki wykorzystania mocy zainstalowanej z przeszło trzech dekad eksploatacji to odpowiednio 93,0%, 89,7% oraz 91,2%.

Choć oryginalnie bloki te projektowano na około trzy dekady eksploatacji i są one już u kresu swojego oryginalnego resursu, instalacje z reaktorami wodnymi ciśnieniowymi są bardzo dobrze podatne na przedłużanie eksploatacji, z czego korzysta szereg operatorów, np. USA (ostatnio przekonała się do tej koncepcji i Belgia). Niemieckie władze również rozważały taką koncepcję, a nawet uzgodniły z przemysłem stosowny harmonogram w roku 2010 (przewidywano średnio dodatkowych 12 lat pracy dla ówcześnie czynnych 17 bloków), jednak porzuciły ją natychmiast po katastrofie fukushimskiej – od tego czasu pozostają niewrażliwe na wezwania do przedłużenia eksploatacji choćby kilku jednostek płynące z różnych źródeł.

Ostatnio dyskusja na temat możliwości zachowania choćby ostatnich trzech bloków w eksploatacji nasiliła się, najpierw z powodu kryzysu na rynku energii elektrycznej i gazu jaki zarysował się pod koniec ubiegłego roku, a następnie rosyjskiej inwazji, w związku z wezwaniami do jak najszybszego porzucenia importu surowców energetycznych z Rosji. W związku z tym w zeszłym miesiącu władze niemieckie poddały ten temat analizie, ale doszły do wniosku, że przedłużanie eksploatacji nie jest uzasadnione ani możliwymi do uzyskania oszczędnościami paliw, ani ekonomią. Wskazywano tu m.in. na kwestie techniczne i formalnoprawne, np. konieczność zamówienia nowego paliwa czy dokonania szczegółowej analizy bezpieczeństwa instalacji, których dalszej pracy nie przewidywano. Warto zauważyć, że do przedłużania eksploatacji nie „palą się” i operatorzy. E.ON, eksploatujący EJ Isar, w komunikacie cytowanym przez Financial Times z 11 kwietnia kategorycznie wyklucza taką możliwość.

Warto tu wskazać, że choć może wydawać się, że odpowiedzi władz niemieckich są zdawkowe i analiza możliwości zachowania energetyki jądrowej nigdy nie była przeprowadzona na serio, to problemy na jakie wskazał rząd są zupełnie realne. Instalacje przewidziane do zamknięcia za 8 miesięcy nie mają zaplanowanych dostaw paliwa, nie mają dokumentacji niezbędnej do dalszej eksploatacji i z pewnością wymagałyby planowych remontów. Niebagatelną kwestią jest także utrzymanie obsługi ruchowej. Z drugiej strony przedłużenie eksploatacji choć o kilka miesięcy na podstawie szczególnych decyzji (np. kosztem czasowego postoju latem) powinno być możliwe do realizacji relatywnie niewielkim kosztem. Tak więc z jednej strony realia techniczne nie wymagają aż tak dogmatycznego trzymania się 31 grudnia jako daty końcowej, co mogłoby pomóc poradzić sobie z potencjalnymi zimowymi niedoborami energii (kiedy „problem gazowy” jest najbardziej odczuwalny), ale jednocześnie długoterminowe przedłużenie eksploatacji w skali lat wymagałoby poważniejszych działań przygotowawczych i dłuższego postoju instalacji. Z tych samych powodów jeszcze trudniejsze (i przez to mniej realne) byłoby postulowane czasami przywrócenie do eksploatacji bloków odstawionych z końcem zeszłego roku. Ostatecznie wydaje się, że zmiana stosunku opinii publicznej do atomu nastąpiła w Niemczech zbyt późno, by przynieść istotne praktyczne rezultaty.

Na ilustracji wyniki sondaży na temat stosunku niemieckiej (do zjednoczenia: zachodnioniemieckiej) opinii publicznej do energetyki jądrowej, rys. Tech For Future


Podziel się z innymi


Komentarze