Serwis informacyjny

Strupczewski: błędna ocena niemieckich badaczy atmosfery

Data dodania: środa, 6 czerwca 2012, autor: cire.pl

Prognozy Max Planck Institute for Chemistry z Mainz mówią, że przy obecnej liczbie reaktorów jądrowych działających na całym świecie, katastrofa podobna do tej z Fukushimy może wydarzyć się raz na 10 do 20 lat. Według prof. Andrzeja Strupczewskiego z NCBJ ocena niemieckich uczonych jest oparta na z gruntu błędnych przesłankach.

prof. Andrzej Strupczewski, fot. Newseria
prof. Andrzej Strupczewski, fot. Newseria

Prof. Strupczewski zwraca uwagę, że może być ona postrzegana jako próba uzasadnienia politycznej decyzji Niemiec o wyjściu z energetyki jądrowej, decyzji, która prowadzi do ogromnych dodatkowych kosztów, wzrostu cen energii elektrycznej i samym Niemcom wydaje się niemożliwa do zrealizowania. Wnioski niemieckie są sprzeczne z wynikami obszernej akcji stress testów, która po wielomiesięcznych analizach wykazała, że reaktory pracujące obecnie w krajach Unii Europejskiej są zasadniczo bezpieczne, a stosunkowo niewielkie ich modyfikacje są możliwe do przeprowadzenia po umiarkowanych kosztach i przyniosą dalsze redukcje zagrożeń.

Awarie reaktorów w Fukushimie były skutkiem największego w dziejach Japonii trzęsienia ziemi i tsunami. Mimo, że były to reaktory bardzo stare, projektowane przed ponad 40 laty, wytrzymały trzęsienie ziemi i dopiero powódź spowodowana przez tsunami pozbawiła je możliwości obrony. A trzęsienie ziemi było tak ogromne , że spowodowało przesunięcie wyspy o ponad 2 metry! Specjaliści od chemii atmosfery nie stawiali sobie pytania, czy możliwe jest przesunięcie poziome Berlina o 2 metry wskutek trzęsienia ziemi, lub czy nad Renem może powstać tsunami o wysokości 14 metrów. A przecież badania w akcji stress testów właśnie ukończone w krajach Unii wykazały, że reaktory II generacji mogłyby znieść największe realnie możliwe katastrofy zewnętrzne, na przykład rozerwanie tamy Żelazne Wrota piętrzącej wody Dunaju w największym w Europie zbiorniku wodnym - powiedział prof. Strupczewski.

Reaktory III generacji są jeszcze bardziej odporne, bo były projektowane już po zamachach terrorystycznych 11 września i potrafią przetrzymać nie tylko trzęsienie ziemi i powódź, ale i uderzenie samolotu. Polska będzie budowała właśnie reaktory III generacji. Są one odporne na brak zasilania zewnętrznego i zniszczenie okolicy, dróg dojazdowych i sieci energetycznej. Nawet po trzęsieniu ziemi, powodzi i utracie zasilania z sieci rdzeń reaktora III generacji nie ulegnie zniszczeniu. Gdyby zaś jednak uległ, to nie wydostanie się poza obudowę bezpieczeństwa reaktora i zagrożenia dla okolicy nie będzie - argumentuje prof. Strupczewski.

Według prof. Strupczewskiego Teoretycy od badań atmosfery znają się drogach wiatru w atmosferze, ale nie znają się na technice zabezpieczeń reaktorów. Jeśli produkty rozszczepienia nie wydostaną się z obudowy, to nie mogą rozprzestrzeniać się w atmosferze i zagrażać ludziom. Wnioski zespołu z Instytutu Maxa Plancka są wygodne dla przeciwników energetyki jądrowej, ale uzasadnienia nie mają.

Tagi


Podziel się z innymi


Komentarze