Serwis informacyjny

Strach i zielony populizm złymi doradcami w Niemczech

Data dodania: wtorek, 29 listopada 2011, autor: ebe.org.pl

Doktor Oliver Marc Hartwich z Centre for Independent Studies (CIS) na łamach The Sydney Morning Herald opisuje konsekwencje odejścia od energii jądrowej w Niemczech. Okazuje się, że zmiana wymuszona argumentami ekologicznymi doprowadziła do powrotu "brudnego" węgla do gry o energetykę tego kraju.

Elektrownia jądrowa, fot. Portal nuclear.pl
Elektrownia jądrowa, fot. Portal nuclear.pl

Hartwicha dziwi, że zwykle powolne w podejmowaniu decyzji Niemcy, na odniesienie się do mało fundamentalnej sprawy jaką jest ekologiczna ocena energetyki jądrowej poświęcili zaledwie tydzień. Zdaniem naukowca w tym przypadku strach wywołany wydarzeniami w japońskiej Fukushimie był złym doradcą. W marcu rząd Angeli Merkel podjął decyzję o stopniowym odchodzeniu od atomu. Błyskawicznie zamknięto 7 reaktorów elektrowni jądrowych i określono dziesięcioletni cel odejścia od tego rodzaju energetyki w ogóle.

Przed Fukushimą zapewniał on 23 procent produkcji energii elektrycznej, węgiel 41 procent, gaz 14 procent a energia odnawialna (głównie wiatrowa) 17 procent. Nagłe odłączenie atomu spowodowało poważne braki w balansie energetycznym kraju.

Pomimo dziesięciu lat subsydiowania energetyki odnawialnej, ta nie zdołała wybić się ponad energię atomową w procentowym udziale produkcji energii. Dalszy rozwój energetyki wiatrowej jest wątpliwy, ponieważ na wiatraki zaczyna już w Niemczech brakować miejsca. Zdaniem Hartwicha przyjmując realistyczną ocenę sytuacji należy stwierdzić, że podwojenie udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym RFN będzie bardzo trudne. Jednakże Niemcy muszą zrekompensować braki wynikłe z odłączenia siedmiu z 17 reaktorów.

Póki co nasi zachodni sąsiedzi importują energię z Francji (10,4 miliardów kWH - wzrost o 50 procent) i z Czech (wzrost o 673 procent). Ekspert podkreśla, ze jest to głównie energia pochodząca z elektrowni atomowych co samo w sobie jest paradoksem.

Na procesie odchodzenia od atomu najsilniej ucierpiały dwie największe firmy energetyczne RFN - E.on i RWE. Obie muszą obecnie przestawić się na energetykę odnawialną, co jest bardzo kosztownym procesem. Ponadto międzynarodowe agencje ratingowe stale obniżają całemu sektorowi rating, ze względu na "ryzyko polityczne".

- Rzeczywiście strach i zielony populizm były złymi doradcami gdy Niemcy wyciągnęły złą nauczkę z wypadków w Fukushimie - konstatuje Dr Hartwich.

Tagi


Podziel się z innymi


Komentarze