Serwis informacyjny
Nie podpiszemy jeszcze umowy w sprawie Ignaliny
Data dodania: piątek, 2007.07.06, autor: gazeta.pl
Na Litwę wybiera się jutro premier Jarosław Kaczyński. Miał podpisać międzyrządową deklarację w sprawie budowy elektrowni jądrowej Ignalina II
To dla Polski poligon doświadczalny przed planowaną budową takiej siłowni u nas. Ignalina II zastąpi działający dziś reaktor RBMK-1500, który w 2009 roku zostanie wygaszony, do czego litewski rząd zobowiązał się, wchodząc do UE. Nowa elektrownia o mocy 800-1600 MWe ma kosztować 2,5-4 mld euro.
Na początku w budowie miały wziąć udział tylko Litwa, Łotwa i Estonia. Polska jednak bardzo zabiegała o włączenie się do projektu, na co kraje bałtyckie nie bez oporów przystały. W połowie grudnia cztery kraje: Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zawarły porozumienie o powołaniu konsorcjum czterech firm: Lietuvos Energija (Litwa), Latvaenergija (Łotwa), Eesti Energija (Estonia) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne (Polska) - miały dostać po 25 proc. udziałów w projekcie.
W czerwcu litewski parlament uchwalił ustawę o budowie elektrowni. Ale uznał, że Litwa jako gospodarz powinna mieć więcej udziałów - w ustawie zapisano dla Wilna 34 proc., pozostałe kraje miały zaś dostać po 22 proc. To nie spodobało się Polsce. Minister gospodarki Piotr Woźniak powiedział wczoraj, że w takiej sytuacji Polska nie podpisze umowy 6 lipca. - Nie umiemy jeszcze ocenić i zrozumieć tego, co przyjął parlament litewski - powiedział. To wymaga bardzo głębokiej analizy - tłumaczył dziennikarzom Woźniak. Na pytanie, czy strona polska będzie się upierała przy równych udziałach dla wszystkich uczestników projektu, szef resortu gospodarki odparł, że chodzi raczej o równe warunki z pozostałymi. - To nie oznacza wcale równego udziału; to jest cały katalog równego dostępu; jeśli się go dobrze określi, to potem można w granicach tego katalogu przesuwać swoją pozycję - mówił Woźniak.
Decyzją Polaków zaskoczeni są Litwini. Premier Litwy Gediminas Kirkilas wyraził nadzieję, że strona polska podpisze deklarację. Dodał, że będzie czekał na kompromis i w takiej sytuacji umowa nie musi być podpisana koniecznie w piątek. Wyjaśniał, że większościowy udział Litwy jest potrzebny, bo zgoda Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej na budowę elektrowni zostanie wydana pod warunkiem, że jakiś kraj będzie miał większościowy pakiet udziałów.
Najbardziej niechętni udziałowi Polaków są Estończycy. Tydzień temu estoński minister gospodarki Juhan Parts powiedział, że najlepszy byłby równy podział akcji pomiędzy Litwę, Łotwę i Estonię.
