Serwis informacyjny

Atom lepszy od węgla, ale bardziej kontrowersyjny

Data dodania: piątek, 2006.07.21, autor: rp.pl

Dwadzieścia lat po katastrofie w Czarnobylu państwa Unii Europejskiej myślą o rozwijaniu elektrowni jądrowych. Chcą mieć energię tanią, czystą i odporną na zmiany sytuacji w niepewnych rejonach świata.

Finlandia zadecydowała o budowie piątego reaktora jądrowego. To pierwsza tak odważna decyzja w Unii od 1991 roku.

- W Unii musi odbyć się otwarta, uczciwa debata na temat energii jądrowej - mówi Ferran Tarradellas Espuny, rzecznik komisarza ds. energii. Podkreśla, że decyzja w tej sprawie należy do państw członkowskich. Ale Komisja zwraca uwagę na korzyści płynące z energii nuklearnej, m.in. czyste środowisko czy stabilność dostaw. - W Unii Europejskiej szybko zmieniają się nastroje. Myślę, że coraz więcej krajów zacznie budować elektrownie jądrowe - mówi \"Rz\" Derek Taylor, doradca Komisji Europejskiej ds. energetyki.

O postawieniu kolejnego, trzeciego reaktora w Flamanville myślą Francuzi. Byłaby to już 60. elektrownia jądrowa w ich kraju. Na świecie więcej reaktorów - ponad 100 - jest tylko w USA. Również w Wielkiej Brytanii Tony Blair promuje pomysł budowy reaktorów nowej generacji. Natomiast litewska Ignalina będzie miała nowoczesny reaktor, który zapewni dostawy krajom bałtyckim, może również Polsce.

Holandia przez lata była jednym z pięciu - obok Hiszpanii, Szwecji, Niemiec i Belgii - państw UE, które ogłosiły moratorium na dalszy rozwój energetyki jądrowej. Zapowiedziały one, że nie zbudują żadnej nowej elektrowni, a stare będą likwidować, gdy wypełni się ich cykl produkcyjny. Holendrzy zmienili jednak zdanie. - Nie można porzucić opcji nuklearnej, jeśli poważnie myśli się o redukcji emisji dwutlenku węgla o 15 - 30 procent - stwierdził holenderski minister środowiska Pieter van Geel. Rząd w Hadze ma ogłosić jesienią plany budowy nowej elektrowni jądrowej. Już teraz zdecydował, że elektrownia w Borssele, która miała działać tylko do 2013 roku, będzie pracować przez kolejnych 20 lat.

Dobrze nastroje w Europie wyczuł nowy polski premier, gdy w swoim exposé w Sejmie postawił retoryczne pytanie o energetykę jądrową. - Przyjdzie taki czas, w którym nasza, oparta głównie na węglu brunatnym, energetyka będzie już bardzo trudna do przyjęcia w Unii ze względu na ochronę środowiska - powiedział Jarosław Kaczyński.

Kolejnym ważnym argumentem są koszty. Cena gazu ziemnego ostatnio podwoiła się, a to on może być używany alternatywnie w produkcji energii elektrycznej. - Energia jądrowa jest relatywnie tania, a jej cena w 60-letnim cyklu życia reaktora pozostaje stabilna - podkreśla Derek Taylor. Koszt uranu stanowi tylko ułamek ceny dla odbiorcy, a więc nawet wahania na rynku tego surowca nie będą miały wpływu na zmiany cen energii.

Jednak największe znaczenie dla nowego myślenia o energii jądrowej mógł mieć wywołany przez Moskwę kryzys gazowy na początku 2006 roku. Przerwa w dostawach surowca na Ukrainę uświadomiła Unii konieczność zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego.

W UE elektrownie jądrowe działają w 13 z 25 państw członkowskich. Europa zależy dziś energetycznie od importu, szczególnie z Rosji. Jeśli obecne trendy w produkcji oraz konsumpcji utrzymają się i jeśli nie zmieni się ostrożne podejście do elektrowni jądrowych, to energetyczna przyszłość jawi się niepewnie. Obecnie kraje Unii importują 50 procent energii, której potrzebują. Ale w 2030 roku udział importu wzrośnie do ponad 70 procent. Gazu będziemy sprowadzali z zagranicy - w tym głównie z Rosji - 80 proc., a ropy - 90 proc.

Wiele wskazuje na to, że zawarty w rządowym programie rozwoju energetyki pomysł budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej zostanie zrealizowany. Nie ma jeszcze decyzji ani kiedy, ani kto miałby elektrownię budować. Z analiz przygotowanych przez ekspertów Agencji Rynku Energii wynika, że już w 2021 roku powinna dostarczać energię pierwsza elektrownia jądrowa, a w 2030 r. powinny być gotowe trzy bloki po 1,5 tys. MW każdy.

Dla ekspertów nie jest tajemnicą, że aby program w ogóle wszedł w życie, szczególnie ważne będzie przekonanie polskiego społeczeństwa do idei energetyki jądrowej. I to mimo że w ostatnich latach minimalnie wzrasta poparcie społeczne dla niej. Co dwa lata na zlecenie Państwowej Agencji Atomistyki przeprowadzane są badania opinii publicznej. Z ostatniego, które miało miejsce w grudniu 2004 roku, wynika, że wykorzystanie energii jądrowej do zaspokojenia potrzeb energetycznych kraju popiera 42 proc. badanych, a 38 proc. jest przeciwnych. Proporcje są odwrotne w stosunku do tych sprzed kilku lat, kiedy poparcie wynosiło 30 - 35 proc., a przeciwnicy stanowili 40 - 50 proc. pytanych. Ostatnio 60 proc. uczestników badania opowiedziało się za stopniowym zmniejszeniem wykorzystania węgla do produkcji energii elektrycznej. Tymczasem to właśnie węgiel kamienny i brunatny stanowi podstawowe paliwo dla elektrowni (ponad 90 proc.). Na odbywającej się w czerwcu międzynarodowej konferencji na ten temat wiceminister gospodarki Piotr Naimski wspomniał nawet o planach zorganizowania ogólnopolskiej kampanii informacyjnej.

Tagi


Podziel się z innymi


Komentarze