Lokalizacja elektrowni jądrowych

Wielka Brytania

Wielka Brytania rozwijała swój program energetyki jądrowej od lat 50. w oparciu o własne technologie reaktorów gazowo-grafitowych. Zawodowa energetyka jądrowa tego kraju wykorzystywała 26 reaktorów pierwszej generacji określanych popularnie jako typ „Magnox” (od nazwy stopu wykorzystywanego w koszulkach paliwowych) oraz 14 reaktorów drugiej generacji nazywanych AGR, z których ostatnie przekazano do eksploatacji w 1989 roku.



W 1995 roku uruchomiono już tylko jeden blok Sizewell B, wykorzystujący importowaną technologię reaktorową firmy Westinghouse. Oryginalnie planowano, że podobnych jednostek powstanie więcej, ale plany te w latach 90. zarzucono. Sizewell B pozostaje do dziś jedynym obiektem energetyki jądrowej w Wielkiej Brytanii z reaktorem wodnym ciśnieniowym. Ta najmłodsza instalacja niedługo ma szansę zostać także jedyną czynną.

Obecnie z imponującego brytyjskiego parku jednostek wytwórczych niewiele już zostało. Od 2023 roku w ruchu pozostaje już tylko osiem reaktorów AGR (po dwa w elektrowniach Heysham 1, Heysham 2, Hartlepool i Torness) oraz pojedynczy PWR w Sizewell B. To zresztą nie koniec zapaści – według obecnych planów kolejne cztery reaktory zostaną wyłączone w roku 2028 a pozostałe cztery jednostki gazowe – w 2030.

Istnieje realne ryzyko, że do tego czasu w brytyjskim systemie nie pojawią się nowe moce jądrowe. Obecnie budowana jest tam tylko jedna elektrownia – Hinkley Point C z dwoma reaktorami EPR. Pod względem mocy będzie ona w stanie zastąpić blisko sześć z obecnie pracujących ośmiu AGR-ów, problem jednak w tym, że nie będzie gotowa na czas. Kiedy układano pierwszy beton pod nowe reaktory – w 2017 roku – zakładano, że pierwsza jednostka wejdzie do ruchu w roku 2025. Niestety według obecnych przewidywań będzie to raczej rok 2030. O ile nie dojdzie do dalszych opóźnień.

Luki mocowej nie można niestety łatwo załatać przedłużając eksploatację istniejących reaktorów. Takie procesy są bowiem względnie łatwe w przypadku reaktorów wodnych, których zbiorniki okazały się dużo trwalsze, niż niegdyś przewidywano – czego pokłosiem jest przewidywany dziś dla nowych obiektów 60-letni resurs. Niestety jednak w przypadku reaktorów grafitowych starzenie postępuje w sposób bardziej nieubłagany i choć pewne przedłużenia są możliwe – z czego już w Wielkiej Brytanii skorzystano – możliwości są tu dużo skromniejsze.

W Wielkiej Brytanii oczywiście istniała świadomość nieuchronnie zbliżającego się kresu eksploatacji wysłużonych AGR-ów i były podejmowane liczne przymiarki do budowy nowych elektrowni jądrowych. Większość z nich jednak się nie udała – głównie ze względu na wycofywanie się potencjalnych inwestorów. Nie doszły zatem do skutku anonsowane niegdyś inwestycje firm takich jak Horizon (Wylfa Nywydd oraz Oldbury B, łącznie 4 bloki ABWR), China General Nuclear (Bradwell B, 2 bloki Hualong One), czy NuGeneration (Moorside, 3 bloki AP1000). Z instalacji planowanych na początku drugiej dekady obecnego stulecia ostała się tylko wspomniana już Hinkley Point C. Mozolnie toczą się także negocjacje w sprawie bliźniaczego obiektu Sizewell C, który pozwoliłby na odbudowanie mocy zainstalowanej w brytyjskim atomie. W ostatnich latach Brytyjczycy powrócili też do prób budowy mocy w oparciu o własne technologie – przy użyciu rozwiązania Rolls-Royce SMR. Na pierwsze wyniki tych działań przyjdzie jednak poczekać jeszcze około dekady.