Serwis informacyjny

Wywiad z Prezesem PAA Januszem Włodarskim

Data dodania: poniedziałek, 8 grudnia 2014, autor: nuclear.pl

Janusz Włodarski, Prezes Państwowej Agencji Atomistyki. Od 34 lat jest zawodowo związany z kwestiami bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Stanowisko Prezesa PAA objął w styczniu 2011 roku. Wcześniej pełnił funkcje Dyrektora Generalnego oraz wicedyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Jądrowego i Ochrony Radiologicznej w tym urzędzie.

Janusz Włodarski, fot. PAA

W tym roku opublikowany został Program Polskiej Energetyki Jądrowej, mapa drogowa dla budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. PAA odegrała istotną rolę w jego opracowywaniu. Jak przebiegały te prace?

Niezwłocznie po podjęciu przez rząd decyzji o przygotowaniu programu jądrowego i powołaniu pełnomocnika ds. Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, przystąpiliśmy do wnikliwej oceny własnej działalności. Analizie poddaliśmy poziom przygotowania do sprawowania nadzoru nad nowym obiektem jądrowym, czego efektem była identyfikacja koniecznych do wprowadzenia zmian organizacyjnych i legislacyjnych.

Świadomość własnych potrzeb pozwoliła nam skuteczniej wdrażać wydaną w tamtym czasie dyrektywę Unii Europejskiej o konieczności stworzenia ram prawnych dla bezpieczeństwa jądrowego. Proces jej wdrażania zbiegł się w czasie z pracami nad programem jądrowym i tym samym ułatwił działania legislacyjne.

Uczestniczyliśmy też bardzo aktywnie przy wdrożeniu tzw. dyrektywy odpadowej, ściśle związanej z programem jądrowym. Obie dyrektywy pozwoliły stworzyć nam spójny system prawny, formułujący szerokie spektrum wymagań związanych z bezpieczeństwem jądrowym i ochroną radiologiczną. Istnienie takich wymagań jest warunkiem koniecznym dla realizacji programu jądrowego w sposób zgodny z kulturą bezpieczeństwa.

Prace nad Programem trwały dwa lata i PAA brała w nich intensywny udział. W rezultacie ukazało się znowelizowane Prawo Atomowe, które zobligowało nas do wydania czternastu nowych rozporządzeń i nowelizacji kilkunastu istniejących.

A jaka rolę PAA odegra w samym wdrażaniu programu energetyki jądrowej?

Jednym z elementów koniecznych do nadzoru nad takim programem jest istnienie organizacji dozorowej, która potrafiłaby wyegzekwować sformułowane w prawie wymagania. Na tej płaszczyźnie PAA dysponuje już pewnymi doświadczeniami. Jako że Agencja powstała ponad 30 lat temu, uczestniczyła także w pracach związanych z elektrownią jądrową w Żarnowcu. Ogólnie mówiąc w realizacji PPEJ będziemy wykonywać nasze funkcje dozorowe: dokonywać ocen dokumentacji bezpieczeństwa, wydawać zezwolenia i inne decyzje administracyjne na różnych etapach życia elektrowni, nadawać uprawnienia personalne, prowadzić kontrole, ustalać wymagania.

Rozumiem, że proces przygotowania do pełnienia dozoru nad elektrownią cały czas trwa?

Dokładnie tak, przystosowanie organu dozoru jądrowego do tej nowej rzeczywistości jest ciągłym, nieustannym procesem, a w kolejnych miesiącach i latach przewidujemy jego postępującą intensyfikację. Część prac zostało już jednak pomyślnie zakończonych.

Zmieniliśmy organizację, dostosowując ją do nowych potrzeb. Powołaliśmy nowe komórki organizacyjne, które powinny ułatwić proces licencjonowania i nadzoru nad lokalizacją, budową, rozruchem, eksploatacją i likwidacją elektrowni jądrowej. Przekonaliśmy władze do konieczności zwiększenia liczebności naszych kadr. Pozyskaliśmy środki na 39 nowych etatów, niezbędnych do prac związanych z PPEJ. W tej chwili jesteśmy na końcowym etapie zatrudniania nowych pracowników.

Czy ci młodzi ludzie będą gotowi do wypełniania obowiązków związanych z nadzorem nad wdrażaniem energetyki jądrowej?

Zatrudnione osoby są bardzo dobrze wykształcone. Natomiast pewnym - aczkolwiek zupełnie naturalnym - mankamentem jest to, że ich przygotowanie bezpośrednio nie odpowiada specyfice naszej instytucji. Mam tu na myśli szczegółowe zadania Agencji, tj. formułowanie wymagań, przeprowadzanie kontroli i wydawanie zezwoleń na działalność związaną z promieniowaniem jonizującym, a w szczególności na działalność związaną z budową i eksploatacją elektrowni jądrowej.

Rozwiązujemy tę niedogodność poprzez organizację szkoleń specjalistycznych, którymi obejmujemy także starszych stażem pracowników. Korzystamy z możliwości odbywania szkoleń w kraju, ale przede wszystkim stawiamy na szkolenia zagraniczne. W tym celu zawarliśmy szereg umów z naszymi odpowiednikami w krajach sąsiadujących, a także z dozorami jądrowymi we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Na ich podstawie przeprowadzone zostaną szkolenia stanowiskowe (tzw. on-the-job training). Bardzo istotne, bo właściwie jedyne, w czasie których można zdobyć praktyczne doświadczenie.

Pracownikami zaangażowanymi w realizację programu jądrowego będą nie tylko inspektorzy dozoru jądrowego, kontrolujący poszczególne etapy życia elektrowni, ale także analitycy zajmujący się analizą bezpieczeństwa jądrowego oraz dokumentacji przedkładanej na tychże etapach. Ich praca wymagać będzie umiejętności posługiwania się kodami komputerowymi, do których dostęp uzyskaliśmy w ramach wspomnianych umów, m.in. ze Stanów Zjednoczonych. To zagadnienie również będzie przedmiotem intensywnych szkoleń.

Czy planują Państwo także korzystać z kompetencji zewnętrznych organów i instytucji?

Jest sprawą oczywistą, że instytucja taka jak nasza powinna dysponować wsparciem technicznym, świadczonym przez instytucje naukowe zajmujące się wąską, specjalistyczną problematyką. Potrzebujemy wsparcia w wielu dziedzinach, tj. geologia, hydrologia, geofizyka, chemia, radiochemia czy we wspomnianym bezpieczeństwie jądrowym oraz obliczeniach komputerowych.

Aby je sobie zapewnić, zwarliśmy wiele umów ramowych z instytutami naukowymi, tj. Instytutem Chemii i Techniki Jądrowej, Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej, czy Instytutem Geofizyki. Nie jest to jednak zamknięta lista, gdyż zamierzamy zawrzeć kolejne tego typu umowy.

Media dobrze oceniały prowadzoną przez PAA politykę informacyjną po awarii w Fukushimie. Czy Pan Prezes ma jednak jakiś pomysł na prowadzenie komunikacji społecznej tak, żeby wzbudzić zainteresowanie wydarzeniami pozytywnymi, a nie tylko negatywnymi?

W mojej opinii nie uda się wprowadzić w kraju programu energetyki jądrowej bez uzyskania akceptacji społecznej. PAA to taka instytucja, która nie bierze udziału w promocji tego sektora, ani nie zabiega w tym względzie o akceptację społeczną. Co nie znaczy, że nie bierzemy udziału w komunikacji ze społeczeństwem. Jesteśmy zobligowani do informowania społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. To jednak coś innego niż promocja.

Uważam, że dobrze wypełniliśmy swoją rolę bezpośrednio po awarii w Fukushimie. Zastosowaliśmy wówczas politykę pełnej otwartości, transparentności i informowania o bieżących działaniach w sposób profesjonalny, rzetelny i uczciwy. Sama sytuacja nie była dla nas szczególnie trudna, ponieważ miejsce zdarzenia było znacznie oddalone od naszego kraju i od początku było wiadomo, że będzie miało zasięg tylko lokalny. Z tamtych działań wyciągnęliśmy jednak wiele wniosków i wykorzystaliśmy nawiązane wtedy kontakty.

A w jaki sposób zmienia się teraz polityka informacyjna PAA?

W kolejnej nowelizacji Prawa Atomowego zostały wprowadzone wymagania związane z informacją społeczną. I tak, wymaga się od Prezesa udzielania informacji o bezpieczeństwie jądrowym i ochronie radiologicznej, o uwolnieniach z obiektów jądrowych, o podjęciu procesu licencjonowania obiektu jądrowego, czy też wymaga się udzielenia informacji po otrzymaniu wniosku o zezwolenie na budowę elektrowni jądrowej. Bardzo doceniamy ważność polityki informacyjnej. Staramy się także wychodzić poza to, czego wymagają od nas przepisy. W tym celu stworzyliśmy strategię informacyjną, która ma sprzyjać przekazywaniu społeczeństwu rzetelniej wiedzy o bezpieczeństwie jądrowym i ochronie radiologicznej.

Jednym z etapów funkcjonowania rektora jądrowego, niezależnie od jego przeznaczenia, jest wywóz wypalonego paliwa jądrowego. To zagadnienie nie jest obce polskiemu dozorowi jądrowemu. Jak przebiega tego rodzaju transport?

Wywóz paliwa, z jakim mamy do czynienia obecnie, tj. wywóz paliwa z naszych reaktorów badawczych, odbywa się w ramach projektu o wdzięcznej nazwie GTRI, czyli Global Threat Reduction Initiative. Jest to inicjatywa redukcji zagrożenia globalnego, finansowana przez Stany Zjednoczone. Składa się z trzech części. Jedna z nich dotyczy wywozu wysoko wzbogaconego, wypalonego paliwa jądrowego z polskich reaktorów badawczych. Za wysoko wzbogacone paliwo uważa się paliwo o wzbogaceniu większym niż 20%. Odbyło się dotychczas kilka transportów wypalonego paliwa jądrowego z naszych reaktorów do Rosji. Przebiegały one bardzo sprawnie, bezpiecznie, z odpowiednią ochroną fizyczną, wymaganą dla tego typu ładunków. Nie przewidujemy dla tego programu na razie żadnych trudności - nie ma podstaw do przypuszczeń, by subtelność obecnej sytuacji w Europie, tj. na Ukrainie czy w Rosji, w jakikolwiek sposób wpływała na realizację programu GTRI.

Uczestniczymy także w części programu GTRI związanej z przystosowaniem reaktora MARIA do pracy na nisko wzbogaconym paliwie, czyli poniżej dwudziestu procent. W związku z tym, że proces konwersji rdzenia reaktora MARIA na paliwo nisko wzbogacone jest procesem dość długim, praktyka wywozu paliwa będzie utrzymana. Przewidywane są w przyszłości kolejne transporty wypalonego paliwa jądrowego z Polski do Rosji.

W odniesieniu do nowej elektrowni jądrowej, wywóz zużytego paliwa jest kwestią przyszłościową. Niezależnie od charakteru obiektu jądrowego, rola dozoru jądrowego w tym względzie sprowadza się do nadzoru nad przeprowadzanym transportem z punktu widzenia bezpieczeństwa i ochrony radiologicznej.

Dziękuję za rozmowę.

Tagi


Podziel się z innymi


Komentarze